114

Skoro kęs przyszedł k sobie, myśl jego troskliwa

Rozbiera, jako mogła ta rzecz być fałszywa;

Że ktoś chciał jego pannę osławić, tak tuszy,

Dawając mdłej pociechę jakąkolwiek duszy,

Albo mu to niechętny jemu ktoś z zazdrości

Wyrządził, aby umarł od wielkiej żałości;

Dziwuje się, nieznośną w sercu cierpiąc mękę:

Ktokolwiek beł, tak dobrze wyraził jej rękę.

115