Po ścianach i po oknach, gdzie obróci oczy,

Pisma przykre, przyczynę swej ciężkiej niemocy.

Chce pytać i zaś milczy i język hamuje

I wszelakie sposoby sam w sobie najduje,

Aby ona rzecz, co aż nazbyt jasna była,

Mgłą się, żeby mniej cierpiał, jaką zasłoniła.

118

Nie wskórywa, choć myśli oszukiwa swoje,

Choć nie pyta, bo ściany, okna i podwoje

Nie milczą; wtem coś złego przyniosło pasterza,