Brandymarta swojego, ale się oszuka,

Bo daleko od niego jeździ Fiordyliza,

A on się już beł dawno wrócił do Paryża.

Jedzie dalej przez góry, przez pola, przez lasy,

Aż nad jednę przyjedzie rzekę w one czasy,

Gdzie Orlanda poznała, jako potem powiem,

Ale wprzód o Zerbinie niechaj wam dopowiem.

74

Trapi go barziej, niżli wszytkie insze męki,

Że Duryndana przyszła do pogańskiej ręki,