Choć ledwie może siedzieć na koniu, zemdlały

Po krwi, którą surowe rany wylewały.

Po małej chwili z niego żal i gniew ustąpił,

A ból mu tak gwałtowny, tak ciężki przystąpił,

Ból tak ciężki, tak srogi, żewidzi i czuje,

Że się już w niem mało co żywota najduje.

75

Nakoniec nie mógł dalej jachać i mdleć począł

I aby sobie wytchnął i trochę odpoczął,

Stanął przy jednem zdroju, niedaleko lasu.