Po polu i po lesie i nieba dosięga;

Sama się na się sroży, drapie paznokciami

Piękną twarz, tłucze piersi niewinne pięściami,

Rwie złoty włos i co jej głosu i tchu zstawa,

Napełniać pól Zerbinem swojem nie przestawa.

86

Od onego ciężkiego smutku i żałości

Do takiej przyszła dziewka strapiona wściekłości,

Żeby się beła pewnie ręką swą zabiła

I miecz swego Zerbina w piersiach utopiła,