Posła zbywszy, tam jachał, gdzie od białejgłowy
Był, jeśli to pomnicie, smętnej prowadzony
Na pomoc młodzieńcowi, co miał być spalony.
7
I tak jachał w swą drogę tam, gdzie go niewiasta
Wiodła i po południu przyjachał do miasta,
Które w śrzodku Francyej król trzymał spokojnie,
Marsyli, pod cesarzem zdobyte na wojnie.
Ani u mostu ani w bramie w onej chwili
Wolnego mu przejazdu namniej nie bronili,