Wtem się beł do gospody wrócił rozgniewany

Gryfon, w sercu żal niosąc niewypowiedziany;

Barziej go towarzyska sromota66 frasuje,

Aniżli się z swojej czci cieszy i raduje.

Martan swe obelżenie i hańbę pokrywa

I kłamstw i fałszywego języka używa,

A nierządnica, co go bratem nazywała,

Jako mogła najlepiej, tak mu pomagała.

107

Lub mu uwierzył, lubo nie uwierzył, toli