»W kości zaraz zimny mróz wkradł mi się i w żyły

»Stoję, jako słup, tają przyrodzone siły.

»Melissa też w tenże raz postać mi zdejmuje

»Cudzą, a własną moję pierwszą ukazuje.

»Uważ, gościu, jakowe żale ją napadły:

»Twarz chustą była, wargi rumiane pobladły.

40

»Oboje, trupom równi, strętwiawszy stojemy,

»Oboje wzrok spuszczony mając, nie mówiemy.

»Aż ja wprzód rozwiązałem język zasromany,