»Nakoniec gdy na zachód Febus zniżał konie

»I już w Oceanowem zanurzył je łonie,

»Wpadszy na małą barkę, całą noc bieżała

»Rzeką, która szeroko po dżdżu rozlewała.

42

»I rano przyszła w pałac rycerza onego,

»Co ją przedtem miłował, co zdrowia swojego

»Tysiąckroć nie litował dla niej, a osoby

»Użyczył mi swej przez złe złej wiedmy sposoby.

»Jako mu wdzięczny beł jej przyjazd, gościu drogi,