Westchnął serdeczny Rynald, litość go przejmuje,

Ściska trupa i wargi strętwiałe całuje.

Stamtąd do Oliwiera szedł i nogę jego

Obłapia, od strzemienia zgniecioną twardego.

72

I ból przykry uśmierza łagodnemi słowy,

Choć samemu dojmuje żal i gniew surowy,

Iż pogody omieszkał takiej i swojego

Nie ratował Brandmarta, dziwnie kochanego.

Tem czasem nad trupami swych królów czynili