Chrapliwem krzyczy głosem — oszalałam była,

»Żem cię w niebezpieczny bój bez siebie puściła!

»Bo choć płochy ratunek mdła ręka dać może,

»Choć biała płeć jest słaba, choć mało pomoże,

»Krzykiem samem, gdy Gradas wzniósł broń niebłagany695,

»Przestrzegłabym, śmiertelnej żebyś nie wziął rany.

80

»Albobym twoje piersi swemi zasłaniała,

»Albobym, dobywszy jej, bronią cię składała,

»Raz z mej głowy czyniąc ci puklerz nieprzebity,