Wszczynają się, dopiero płacz, krzyk, żal, litości;

Bo ten, skoro u ciała bliżej kochanego

Stanął, od żalu blady, niemy padł ciężkiego.

Tak więc rano liliej kwiat, z różą urwany,

Wieczór, cerę straciwszy, więdnie zaniedbany.

Zaś gdy przyszedł do siebie po ciężkiem westchnieniu,

W hojnem zatopił ciepłych łez oczy strumieniu.

89

I rzekł: »O drogi bracie, o pociecho moja!

»Tuś umarł, ale w niebie żyje dusza twoja.