I mile obłapiwszy, rękę prawą dają.

115

Sobryn, choć zaraz wzrok swój utkwił w twarzy jego,

Gdy przy witaniu obok starca stał dobrego,

Ręki przecię zawściągnął, odłożył witanie,

Aby go nie zmamiło jakie oszukanie.

Skoro zaś nieomylnej doszedł wiadomości,

Iż to Rugier u świata sławny z swych dzielności,

Rugier, co męstwo, ludzkość przeplatuje cnotą,

Porywa się i z wielką ściska go ochotą.