Kazał ewangielista, Jan błogosławiony,

Aby skoro przyjedzie w te zamorskie strony,

Siodła nań więcej nie kładł, nie bódł ostrogami,

Nie krępował dzikiego pysku munsztukami,

Lecz mu raczej wolność dał; bo też i róg jego

Już beł w pierwszem niebie dźwięk stracił głosu swego

I nie jeno ochrypiał, ale — jakie dziwy! —

Zgubił cale w królestwie luny grzmot straszliwy.

25

Do Marsyliej Astolf gdy przybył szczęśliwy,