To sprawiwszy, szable swej straszliwej dobywa

I w co najbliższej kupie Greków się okrywa.

Lecą jedna po drugiej głowy, z karków zdjęte,

Ręce, nogi w krwi własnej topią się odcięte;

Temu czoło rozczepił, a ten w pół przebity,

Ślizkiemi świeci brzydko przez ranę jelity.

Krew po piaskach pełnemi ciecze strumieniami,

Pola się okrywają szerokie trupami.

85

Nigdyście tak szkaradnych razów nie widali,