35

»Jako na samem Feba pod wieczór zachodzie

»Gęsty mrok nową czyni bojaźń w niepogodzie,

»Jako na przyście rane znowu weselszego

»Apollina ucieka przed promieniem jego:

»Tak i mnie bez Rugiera serce trwoga wierci,

»Trwoga, najokrutniejszej co się równa śmierci;

»Przy niem bezpieczna jestem. Wróćże się, o drogi

»Mężu, póki strach nadziej nie umorzy srogi.

36