»Jako w nocy namniejszy płomień ukazuje

»Moc swoję, którą w niwecz zorza rana psuje,

»Tak pod niebytność słońca, niestetyż, mojego

»Bojaźń górę ma, bije w pół serca biednego.

»Lecz skoro zaś rozkosznem promieniem zapali

»Horyzont, wnet, wnet bojaźń okropną oddali.

»Wróćże się, najpiękniejsza, wróć, moja światłości,

»A wypędź ciemność, co mi zaślepia wnętrzności.

37

»Jako w jesienne czasy mroźne, uprzykrzone,