»Roztop śnieg żalów przykrych, znieś w skok ślizkie lody,
»Rozświeć najsłuszniejszych skarg ciemne niepogody!«
Jako skwierczy, na sam wierzch ptak wleciawszy góry,
Gdy mu dzieciny porwał, w pół odziane pióry,
Rozbójca jastrząb, kiedy odleciał ubogi
Dla pokarmu, którem chciał odżywić płód drogi:
39
Tak w głębokich strapiona dziewka troskach tonie,
Tak łzy leje, narzeka, obie ściska dłonie.
Miłość sto grotów w sercu łamie nieżyczliwa,