I starca w mgnieniu oka oba udusili.

44

Uchyliwszy na sznurze zwieszonej zasłony,

Wszedł Leon z laną świecą767 wewnątrz odważony

Do sklepu, w którym siedział Rugier nieszczęśliwy,

Z głodu, z ciężaru żelaz miąższych ledwie żywy,

W wodzie, co go, niż po pas, wyszszej zalewała

I już, już biedny żywot wydzierać się zdała.

Tem niewczasem prócz inszych mąk nieporównanem

Ducha przed świtem jeszcze wytchnąłby beł ranem.