Tam zsiadł i uzdę zdjąwszy z Frontyna swojego,

Wolność mu daje, smętny mówiąc do smętnego:

»Mój najmężniejszy koniu, Frontynie kochany!

»Czujesz i ty podomno, jako przykre rany

»Słuszny żal dziś mi daje; zaczem umrzeć muszę

»I już nigdy na tobie, już siedzieć nie tuszę.

89

»Idzże, gdzie chcesz, bo za twe niewymowne cnoty

»Godzieneś, godzien osieść krąg niebieski złoty.

»Wszystkie konie, o których Grekowie pisali,