A oczy, jak dwie źrzódła, pędzą strumień żywy.

Już też błyszcząc, Apollo postępował złoty

I promienie srebrnemi na świat ciskał wroty,

Kiedy Frontyn przychodził do gaju jednego,

Niewymownie i drzewem i liściem786 gęstego.

To miejsce postrzegł Rugier wnet, a iż mierziony

Żywot wzgardził787, tam umrzeć pragnie, zatajony.

88

Jedzie w las, gdzie najgęstsze chrósty z chwastem były

I gdzie jasne promienie nigdy nie wchodziły;