I na kształt mniejszych ptasząt pod niebo leciała.

Jak jem nogi podrąbił908, wraz obadwa konie

Na wymierzone padły z wielkiem grzmotem błonie.

Lecz się bohaterowie sami poprawują,

Ostrogami, munsztukiem z ziemie ich wzbudzają.

111

Skoro ułomki srogich kopij zarzucili,

Z dobytemi szablami do siebie skoczyli.

Oczy szczerem płomieniem obiema pałają,

Gniewliwe zęby coraz straszliwiej zgrzytają.