Wstawszy rano, gotowa stała za murami,
Tam, gdzie trzej bojownicy ze wstydem czekali,
Co od złotej kopiej z koni pospadali
I co z niebezpieczeństwem wielkiem zdrowia swego
Niewczasów dość zażyli nieba odmiennego.
64
Więc tak ich konie dzielne, jako oni sami,
Cierpiąc głód, cknęły124 sobie z próżnemi brzuchami
I tłukąc zębem o ząb z wieczora do świtu,
Wyrzuceni za bramę od dobrego bytu.