Iż drugi raz doczeka w domu dwudziestego,

A jeszcze o niem nie wie, nikogo nie widzi:

Dopiero mniema, iż z niej kochanek jej szydzi.

Wzrok łzami zlewa, usta skrwawiła nadobne,

Piersi potłukła, śniegom najświeższem podobne;

Warkocz gwałtem rwie złoty, smutnemi skargami

Wzrusza piekielne duchy, jędze z furyami.

18

»Takli to — mówi — szczera miłość moja goni,

»Niestetyż, niewdzięcznika, co przede mną stroni!