Iż się straszny dziw pióry pod niebo udaje

I znowu chyżem na kształt żartkiej strzały lotem

Wpada nań z rykiem strasznem i z ogromnem grzmotem.

Zaczem już w kilku miejscach Bajard obrażony

Uciec musi, chcąc inszej zasiądz gdzie obrony.

84

Ucieka najbiedniejszy do lasu blizkiego

I patrzy miejsca w chróście co najgęściejszego.

Leci skrzydlate zwierzę, oczy w nim utkwione

Trzyma, aby z raz jeszcze pazury stalone