Czeka stroskana dziewka dni dwadzieścia drugich,

Wzdycha, oczy w łzach topi, a nie mogąc długich

Tęsknic w cichości chować, jako zwyczaj miała,

Zawsze na wielką drogę bez panien chadzała,

Aby, jeśli nie potka Rugiera samego,

Wcięła jaką wieść o niem i o sprawach jego.

Ma, co chce, ale słyszy nieszczęsną nowinę,

Która z ostatniej zdarła nadzieje chudzinę.

27

Gaszkona, co z obozu szedł afrykańskiego,