Więc dojrzeli z daleka i króla samego,
Jako do wału z ludźmi przedniemi miejskiego
Przybliżał się; żołnierstwu kazawszy drugiemu
Niebezpieczeństwu w mieście zabiegać wszelkiemu,
Sam za przekop głęboki wciąż szedł i za mury,
Jeśli gdzie jakiej w starszem nie postrzeże dziury.
Miedzy niemi beł Rugier, co mu ukwapliwa
Marfiza z Bradamantą potrzebę przerywa.
26
Zapalczywej miłości ogniem młodzian zjęty,