W pośrzodku gaj z cyprysów ciemnych niewesoły,

Jeno przegrodzon, jakby umyślnie, na poły.

42

W tem lasku beł z marmuru grób wygładzonego,

Dochodził swą kształtnością drzewa najwyszszego.

Kto leżał, krótkiem wierszem wydrożone było,

Snadno się mógł dowiedzieć, komu czytać miło.

Tam Bradamanta piękna przybywszy, czekała,

Ale starania wiedzieć, ktoby beł, nie miała.

Rugier za nią obraca konia i w bok kole