Pięściami się, nogami jęły tłuc zarazem.

Grozi jem Rugier srodze raz, a drugi prosi,

Próżno, skutku staranie jego nie odnosi.

51

Nie przestaje on przecię: tę sobą zawiera,

Drugiej ręce trzymając, siłami odpiera

Tak długo, aż nakoniec gniew niewymówiony

Marfizin wzruszył na się, która ten przestrony

Wszystek świat lekce waży i na przyjaźń jego

Mniej trwa; zaczem do miecza rzuci się swojego,