53
»Milczkiem wyjeżdża z zamku, a z sobą prowadzi
»Pod trzydzieści371 we zbrojach najtwardszych czeladzi
»I blizko od gościńca w jaskinią ich kryje;
»Sam, miłością zraniony, ledwie tchnie i żyje.
»Tem czasem Olindr jedzie i widzi, że drogi
»Z ścieszkami opanował nieprzyjaciel srogi;
»Dobywa rączo szable, ale oskoczony
»Od wielu, ze krwią leje żywot ulubiony.