Nie miał przekopu, muru, nie strzegły go wały,

Wkoło tylko kamienie przykre opasały.

A w pojśrzodku stał pałac, pięknie wyniesiony,

Grzbiet na skale swej trzymał dużej umocniony.

Tam swe wodza392 kierują z wielkiem ukwapianiem,

Tusząc, Marganorowem iż on jest mieszkaniem.

97

Zaraz, jak wpadli w rynek, straż oczy straszliwe

Obraca i ręce nieść chce, na korzyść chciwe;

Pytają przyczyn weścia i co zaczby byli,