O, jak szczęśliwy, wiara kogo uzbroiła!

Z skał wywalonych mocą, konie w mgnieniu oka

Zstały się, które i sam grof widzi z wysoka,

34

Gdy z wesołemi krzyki po pagórkach onych

I po polach, w szerokiem placu rozwiedzionych,

Zawód wielki biegały, ten szpakowatemu

Podobny, ten cisawy, ten jasno-siwemu.

Murzynowie, co niżej w równinie czekali,

Skoro dzielne bez prącej konie połapali,