Rabikanowi, choć jest żartki, boki kole,

Wypuszcza25 mu przez mokre łąki, błotne role

Z deszcza, co padał spory wieczora onego.

A gdy już do wrót zamku przybiegła pięknego,

Tak dużo26 tłucze w bramę, aż z niej stróże wyśli;

Którem mówi, że tu stać i nocować myśli.

69

Rzekł jeden z nich, iż goście miejsca zastąpili,

Co ją pojazdem27 sporszem we dnie uprzedzili;

Teraz siedząc u ognia, spólnie rozmawiają,