Trzykroć ją ściska, trzykroć obłapia, całuje,

Tysiąc pociech w tak nagłych pociechach najduje;

Ledwie dowierza sobie oko ukwapliwe,

Choć patrzy na rozkoszy bez zasłon prawdziwe.

Potem na pierwsze poznał Bardyna wejźrzenie,

Bo z pieluch zaraz bierał od niego ćwiczenie.

44

Już swe wyciągnął ręce, aby go obłapił,

Chcąc spytać, po co w ten kraj z domu się pokwapił,

Alić srogi szaleniec niezrównanej mocy