Bo lądowi i murom w Arii nie dufają.

Z niemi niemało wodzów, żołnierstwa lepszego

Przybiegło, w trwodze króla zostawiwszy swego.

67

Sam Agramant na sobie przykre trzyma razy

W najtwardszej zbroi, która nie bała się skazy.

Potem gwałt widząc wielki, tył sprosny podaje

Do bramy, co mu weście, otworzona, daje.

A Bradamanta kole pierzchliwemu boki

Rabikanowi, aby żartkie czynił skoki;