Ludzi prócz tych, co w bystrych wirach potonęło,

Są dotychczas ogromne znaki w kącie onem,

Gdzie Rodon nurtem tłucze w brzeg nieokróconem:

Blizko murów budownych Arie wyniesionej

Mogiły nieprzejrzane aż do wody słonej,

Twoich rąk, Bradamanto, robota straszliwa,

Której szczerzeć pomogła Marfiza gniewliwa.

73

Król zaś uciekszy w miasto, okręty gotuje

I na morze głębokie z portu wyprawuje;