Zajadłe morzą gniewy i wszelakie winy,

Choć to z najwiętszej kiedyś urosły przyczyny,

Obłapiają się wespół, łzy każdy z nich leje,

Jakby tracili spólnej miłości nadzieje.

13

W obleżonej Bizercie do meczetnych progów

Biedny lud pośpiesza się głuchych wzywać bogów;

Tłuką piersi chudzięta, a głosy smutnemi

Na Makona wołają, aby swą nad niemi

Litość pokazał prędką; o, jak ślubów wiele