Polecił rząd Afryki król i Barbaryej488.

36

Który przez morze, gdzie go najtwardszy mus wiedzie,

Z Sobrynem opuściwszy biedne wojsko, jedzie;

Wzdycha, z oczu obfite łzy się dobywają,

Widzi, jako wyniosłe płomienie pałają.

Zwątpił o swej Bizercie, zaledwie na brzegu

Usiadł, alić w najprędszem ma posłańca biegu

Z przykrą wieścią; dopiero nieszczęściem zwątlony,

Chce mieczem piersi przebić na obiedwie strony.