Wały nieubłagane ramionmi przejmuje.

Krople wzgórę pryskają, uchodzi częstemu

Woda tknieniu, on przecię wygadza swojemu

Z odwagą przedsięwzięciu. Tem czasem szalony

Wicher ciskał po morzu okręt opuszczony,

Opuszczony od ludzi nieszczęsnych, co z niego

Do batu, jak na pewną śmierć, uszli mniejszego.

22

O, głupia zjętych strachem topielców ufności!

Patrzcie: bezpiecznie nawa uszła surowości