Zaraz najokrutniejsze kopie złożyli. —
Ale wprzód do Rugiera wrócę się dobrego,
Bo w morzu nie zda mi się odbiedz tonącego.
46
Rękami i nogami tłukł bohatyr śmiały,
Siląc się bez przestanku, nieużyte wały.
Suknie przemokły na niem, z trudem mu przychodzi
O najniebezpieczniejsze kusić się powodzi.
Wzdycha, chęć serce grzeje do prawdziwej wiary,
Widzi, jak trudno ma uść pomst boskich i kary.