Co milczeć rozkazano z nieba wysokiego;
Nic mu o przyszłej śmierci nie powieda, ani
Jako się jej wnukowie zemszczą rozgniewani.
66
Tem czasem z Brandymartem swojem Orland śmiały
Zbroję, od której blaski promienie ciskały,
Wdziawszy, do pogańskiego Marsa drzewo składa.
Z drugiej strony Agramant z markiezem wypada,
Dobry Sobryn z Brandmartem i groty stalone
Zniżywszy, mierzą w piersi, tarczą zasłonione.