89

Do Agramanta w lot biegł Brandymart serdeczny

I dał mu w sam szyszaka wierzch raz niebezpieczny;

Obraca się na koniu rączem w pełnem skoku,

To w piersi tnie, to zasię dziurę czyni w boku;

Frontyn, jak żartka cyga558, ciasne robi koła.

Już Agramant nadpocił, uskakując, czoła,

Choć też niepośledniejszy jest Bryljador jego,

Co Mandrykarda Rugier zrzucił przedtem z niego.

90