Wypada z miasta, a gdzie stąpi i gdzie jedzie,

Gniew go wściekły prowadzi, miłość ślepa wiedzie.

40

Tkwi mu w pamięci, jako beł roku przeszłego

Szczęśliwy, tysiąc razy zapału wnętrznego

Płomień mogąc ugasić w najśliczniejszem ciele

Wdzięcznej dziewki, gdyby beł choć z raz natarł śmiele.

Teraz, skoro już stracił tak czas pożądany

Z gładką twarzą, dopiero najprzykrzejsze rany

Serce mu otwierają; dałby własne zdrowie