Nieutrzymanem, jako strzała, pędem bieży,
Łeb żmijami natkniony modrawemi jeży,
Stąd, zowąd zaskakuje i zachodzi w oczy.
Ten szablą macha ostrą, co ma sił i mocy,
I cięcia na wiatr próżny wyrzuca daremne,
Choć mu się zda, iż razy oddaje wzajemne.
46
Wprzód dziw najszkaradniejszy puszcza węża w oczy,
Potem najbystrszem587 lotem na stronę uskoczy
I dobywa z parszywych włosów drugiej źmije,