Stłukszy smrodliwe ciało, stłukszy na niem skórę,

Wpędził jędzę szkaradną, gdzie się zrze, omdlewa

I łzy z tysiąca oczu żałosnych wylewa,

Wraca się i po grofie bieży utrapionem,

Chcąc mu być przewodnikiem w błędnem lesie onem.

Dogonił go, skoro już wyjeżdżał z padołu;

Ten zaś krzyknął, gdy obok z niem jedzie pospołu:

55

»Dotąd, o najwspanialszy mężu, dzięki tobie

»Oddawać chcę, póki mię nie położą w grobie.