Tak córka Amonowa, wzruszona ludzkością,

Nie pozwala, by gościa z tą nieuczciwością,

Gdzie deszcz nagęstszy pada, wygnana być miała,

Gdzie niepogoda wiatry i grady wzbudzała.

Gospodarza słusznemi miękczy wywodami,

Zarazem ten przypada z drugiemi gościami

Na jej zdanie; nakoniec wszyscy uradzili,

Onej nocy pospołu aby z sobą byli.

107

Jako słonecznem ogniem upalone zioła,