Wdzięczną straciwszy krasę, pochylają czoła,
Kiedy wiatr w kanikułę47 od południa wieje,
Lasy schną, trawy w popiół idą, ziemia mdleje;
Jeśli deszcz pożądany znagła na nie spadnie,
Biorą przyrodzoną moc, odżywią się snadnie:
Tak za obroną mężnej dziewki otrzeźwiała
Islandka i twarz pierwszą znowu ukazała.
108
Z ochotą, której jeszcze dotąd nie tykali,
Wieczerzą jeść zarazem wszyscy poczynali.