O drugich pisać nie chcę, co serce w bezdennem
Pogrążyli łakomstwie i zysku codziennem.
4
Co rzekę o piękniejszych paniach w przedniem stanie,
Które na łzy, posługi, prośby i wzdychanie
Najrozkoszniejszej młodzi nie jeno nie dbały,
Ale marmurem twardem, srogie, skamieniały?
Twój to despekt, Miłości, bo skoro kęs złota
Wzrok ich dopadł, wnet serce gorąca ochota
Kruszy twarde, mienią się — ktoby wierzył temu? —