»Potem, gdy piękna dziewka lat swych dorastała,

»A do małżeństwa ojcu sposobną się zdała,

»Lub tak moje nieszczęście lub szczęście sprawiło,

»Mnie jej mężem za wolą wszystkich naznaczyło.

»Szerokość pól obfitych, które wkoło leżą,

»Stawy, jeziora, rzeki, co ich gruntem bieżą,

»Na dwadzieścia mil wielkich staruszek zgrzybiały

»Dał mi z chęcią w posagu i skarb pozostały.

18

»Tak nadobna, tak wdzięcznych obyczajów była,