Gdzie za cudzy występek słuchał w onej chwili

Swej sromoty, która mu była wymiatana

Na oczy, od trębacza w głos wywoływana.

134

Stąmtąd go wieźli dalej od bramy do bramy,

Przed kościoły, ratusze i bogate kramy,

Gdzie słowo tak wszeteczne żadne nie zostało,

Któremby mu pospólstwo było nie łajało.

Na ostatek za miasto beł wyprowadzony

Od gminu, który mniemał tak, że wypędzony